środa, 16 listopada 2016

"If You Are A Woman Who Worries About Health, Worry No More...

"Learn The Inside Secrets From The Only Medical Doctor Featured In The Best Selling Movie ''The Secret''"

For a Limited Time You Can Get Your Hands on the First Three Chapters with Full Text Which Has Audio and Video Presentations Embedded In Each Chapter FOR FREE!

This provides You with a conversational and Easy to Understand Reference Manual for Your Breast Health...

Claim Your Free Multi-Media Chapters, Just Enter Your Primary Email!

Enter Your First Name:
Enter Your Primary Email Address:
*I respect your privacy!

Hi,

I''m Dr Ben Johnson,

Many of you know me from the Best Selling Movie, "The Secret''

I was diagnosed with Lou Gehrig''s disease, in 2,003. The prognosis then was 50% dead within 18 months, 80% dead within five years and almost no known survivors at 10 years.

Yet, laboratory tests no longer show any traces of Lou Gehrig''s Disease.

Learn my story, why it''s important to you and your health...

And how you can receive access to "Breast Wisdom” and an Ongoing Wealth of Information for Your Health and Happiness.

Just enter your primary email address below.

Fill This Out - Receive Immediate Access to the 1st Chapter of the Multi-Media Book "Breast Wisdom"

YES! I want FREE Access to Health Secrets in My Free 1st Three Multi-Media Chapters from "Breast Wisdom". I will receive access for one chapter per day for 3 days.

* I understand this offer is limited to those who act now. These chapters are from the first book of Secrets of Women''s Health: "Breast Wisdom"

* I understand I agree to give my opinion and feedback.

Simply give me your First Name and Primary Email Address and I will send out your Access Keys to Watch, Read and Listen to the 1st 3 Chapters of the Multi-Media Presentation of Breast Wisdom for FREE right now!
Enter Your First Name:
Enter Your Primary Email Address:

*I respect your privacy!

piątek, 2 października 2015

Co u mnie?

Hej!

Ojoj, trochę mnie tu nie było, zaniedbałam nieco bloga. Ostatnio nie mam wcale zapału do pisania, zaczęłam się zastanawiać, czy nie zrobić sobie małej przerwy. Zawsze myślałam, że blogowy kryzys mnie nie dotyczy i omija mnie szerokim łukiem. Niestety. Nie sądziłam, że on przyjdzie tak nagle i to w momencie, kiedy u mnie jest strasznie pozytywnie. Wszystko zaczęło się układać, zrozumiałam pewne sprawy i odżyłam. Zaczęłam coraz więcej czasu poświęcać znajomym i to tym znajomym, którzy na prawdę na to zasługują. Zawiodłam się na pewnej osobie, ale nie załamuję się i idę dalej! Coraz mniej czasu poświęcam internetowi, a jeśli już to piszę z przyjaciółką. U mnie lepiej być nie może, cały dzień chodzę z uśmiechem od ucha do ucha, którego nie mogę powstrzymać mimo wszystko, co się wokół mnie dzieje. Tak zaczęłam skupiać się na tym co pozytywne w moim życiu prywatnym, że zapomniałam, że od czasu do czasu przydałoby się trochę pouczyć i opuściłam się w nauce. Ale jeszcze się podciągnę. Mam nadzieję, że to jeszcze wreszcie przyjdzie, bo moje oceny nie zachwycają póki co. Wpadło ostatnio kilka jedynek bez możliwości poprawy na moje konto tylko ze względu na moją głupotę. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się jakoś podciągnąć. Przechodząc do tego, jak spędziłam ostatnie dni, to - jak już wspomniałam - bardzo pozytywnie. Od poniedziałku do środy miałam rekolekcje, których przebiegu lepiej sobie nie wyobrażam. Krótki czas na nich spędzałam, ale za to te klika godzin jakie codziennie tam odsiedziałam były najlepsze. W czwartek powróciłam do szkolnej rzeczywistości i bardzo dobrze, za dużo to niezdrowo, muszę spiąć tyłek, zacisnąć zęby i dać radę z tymi ocenami będącymi moim jedynym problemem na chwilę obecną. Dzisiaj napisałam pierwszy sprawdzian po powrocie do szkoły i nie poszło, nauczyciel był zmuszony odebrać mi sprawdzian przed czasem z wiadomych powodów. Trochę przykro, ale ja dam radę. Muszę dać radę, inaczej będzie kiepsko.

Jedyne o co was teraz proszę, to o to, żebyście trzymali kciuki za poprawę moich ocen.

No i oczywiście o wyrozumiałość, jeżeli posty nie będą pojawiały się systematycznie, zapraszam jedynie na mojego

i n s t a g r a m a

t u m b l r a

to właśnie na powyższych stronach bywam regularnie.

Trzymajcie się!

Co się działo?

Witam :)

No a więc co sie działo. Dzisiaj strasznie pechowy i zarazem fajny dzień ;d Może najpierw co było w szkole. Hmmm. Na wf Zyguś kopnął Żytka w czułe miejsce ;s tak moooocno bo aż sie złożył :/ Miałyśmy dzisiaj zdawać z tego układu na wf ... tsaaa. Kolejny bolesny przypadek. Ustawiamy sie do piramidy, Kwasiborska leci na swoje miejsce i nagle ŁUP na podłodze leży ... uderzyła twarzą, najpierw sie zaczęła śmiać do puki nie zobaczyła krwi... zaczęła płakać , my z dziewczynami w szoku, ja lece po panią, Wróbel przychodzi podnosi ją a ona pluje krwią ... Laurze sie słabo zrobiło Wika wycierała tą krew. Boże ten widok ;s ja sie tylko patrzyłam czy ona czasami zębów nie pogubiła ... na szczęście tylko sb warge przegryzła ale musiała pojechać na szycie. Po szkole byłam se u Dagi, obgadałyśmy kilka spraw i poszłyśmy sie pofocić ;D Później poszłyśmy do niej i stwierdziłyśmy, że idziemy do skate parku. A TAM KRĘCĄ TELEDYSK DO JAKIEGOŚ TAM ''FARBEN LERE'' I jeździli sb chłopcy na bmx i na rolkach i na deskach i było fajnie ;3 I taki facet miał dziure na tyłku xD hahahahhahaha i sie do nas wypinał jeszcze :D I był lans na siedzenie na ławce :D Pewnie sie z Dagą załapałyśmy w kadrze :D I TAM BYLI TACY TACY FAJNI CHŁOPCY I TACY TACY PANOWIE CO MIELI TAKIE TAKIE FAJNE DZIARY NA NOGACH ŻE AŻ AWWW *O* I przy okazji nowe znajomości :D Hhyhyhyhyhy Daga jesteśmy wyrywane, możemy być z sb dumne :D Jeszcze jesteśmy w formie :D Hahahaha ;3 Nie ma to jak wymienić sie numerami z nieznajomym ;D 

Jutro bieg ;d nie chce mi sie wgl iść ale muszę, trzeba wznowić kondycje bo lato przychodzi i będzie sie na kanałek chodziło to trzeba jakoś wyglądać :D W poniedziałek prowadze z Agą lekcje religi :D hyhyhyhyh wgl Pani ostatnio do Żytka na reli :

- Czemu nie piszesz ?!- Bo nie mam zeszytu- Przecież leży obok ciebie.- Ale to jest brudnopis - To co, czysty jest. Możesz w nim pisać- Nie- Czemu ?- Bo jest z jakąś dziewczyną- To co, a z czym byś chciał?- Z samochodem. 

Hahahahaha beka jak nie wiem xD W poniedziałek byłam z Agą , Natalią i wujkiem w wesołym ;3 Byłyśmy 2 razy na extreme i za każdym razem Natalia krzyczała ''niech pan to zatrzymaa'' xD Później poszłyśmy do mc na szejki i zawinęłyśmy do domciu ;3 

To tyle na dzisiaj bo więcej nie pamiętam xD Branoc i łapajcie jeszcze zdjątka :D

NWM KTÓRE LEPSZE ;__;

TUTAJ TEŻ ;__;

I TU TAKŻE ;__;

A TERAZ MAK :D

CO ZA NOC :))

Nocne rozmowy , za  nami , muszę przyznać że zaskoczyliście mnie ,  tym bardziej że w sobotni wieczór można coś innego mieć w planach , niekoniecznie siedzieć przed monitorem , a tu przyszło  sporo osób , naprawdę bardzo  WAM DZIĘKUJĘ :)

No cóż nie ukrywam że myślę o następnych , takich rozmowach nocą , w piątki lub soboty , a jak zacznie się wiosna to rzadziej gdzieś co dwa tygodnie , co Wy na to ?

Wybralibyśmy wspólnie tematy , które chcemy poruszać i tak po dwa lub trzy na każdą rozmowę , propozycje tematów można napisać , w komentarzu .

Jak ja marzyłam o takim wieczorze , przy wirtualnej herbatce , sałatce z tuńczyka od Sznupków , mogliśmy się spotkać , może i wyszedł taki misz masz  ale  ma to swój urok , temat się rozwinął , doszły inne , mam nadzieję że z czasem  będzie jeszcze lepiej , więc Ci co będą mieli w tym czasie , czas i ochotę to zapraszam , nawet  jak Wam się nie będzie chciało siedzieć , nie szkodzi ,tych co nie mają bloga też powitam z przyjemnością .

Więc czujcie się WSZYSCY  na przyszłość zaproszeni :)

A wszystkich,  których zawsze odwiedzałam , a teraz mnie nie widzą u siebie , proszę o wyrozumiałość , nie obraziłam się tylko nie mam czasu , a jak mam chwilę to zaglądam , tylko nie komentuję , ale pamiętam o Wszystkich .

No napisałam co chciałam , a po południu zmykam  na wycieczkę do lasu , wiecie że cały tydzień z domu nie wyszłam , więc muszę się dotlenić .

Julkowi jak widać tren odrasta , więc wiosna coraz bliżej ......

 

Co tam u mons ?

Hejo  ♥

Więc tak, wiem, ze w środę miałam napisać dla was jakiś post tematyczny ale postanowiłam to przełożyć na inny termin. W środę w nocy bardzo źle się poczułam i leżę w łóżku do tej pory. Do dzisiejszej nocy miałam graczkę praktycznie co parę godzin. Ale już jest okej. Nie boli mnie brzuch, nie mam gorączki i jest fajnie tylko jeszcze muszę leżeć i zbierać siły bo jak wstaję na nogi to czuję takie przyciąganie do łóżka. Mam nadzieję, że jutro wstanę na nogi bez większego problemu. We wtorek Oliv już leci do Meksyku, więc muszę szybko wyzdrowieć i się z nią jakoś pożegnać, bo nie będę jej widziała, aż do 25 sierpnia >.< No niestety tak to jest ale dam radę :) Od tego cholernego leżenie bolą mnie już wszystkie kości ciężko mi wyprostować nogi bo kolana tak mi się zastały że prostowanie ich sprawia mi ból a o bólu pleców już wolę nie wspominać. Przez te trzy dni leżenia obejrzałam już chyba wszystkie możliwe odcinki ukrytej prawdy, trudnych spraw, dlaczego ja ? , sądu rodzinnego i takich innych różnych serialików. Teraz mama pojechała po siostrę odebrać ją ze stacji bo wraca ze szkoły, więc zaraz się z nią zobaczę. Wczoraj u mnie była taka wichura i nawet chwilami padał deszcz, że dzisiaj jadąc z mamą do lekarza zobaczyłam pełno drzew wyrwanych razem z korzeniami, a o połamanych gałęziach leżących przy drodze już wolę nie wspominać. Bardzo dziękuję Oliwii i Tomkowi za to, że tak się o mnie troszczą i codziennie piszą mi jak się czuję i próbują mnie rozbawić żebym tylko nie myślała o tej chorobie. Wiecie jak to jest, że zawsze jak jest się chorym nikogo nie obrzydzać i się zwraca to ma się mega ochotę na wszystko do jedzenia co zobaczymy ? Mam tak właśnie teraz, mam nadzieję, że już jutro będę mogła zjeść chociaż jedną truskawkę albo coś innego na co przyjdzie mi ochota.

Okej więc nie będę już was zanudzać kończę papa ♥

A już niebawem jak tylko porobię kilka zdjęć zrobię post o planach na wakacje tak jak chcieliście. A co tam u was ciekawego ?  

co słychać w styczniu?

Nadeszła pora na podsumowanie stycznia, był to zdecydowanie miesiąc testowy. Pierwsze dwa tygodnie minęły mi na wdrażaniu nowej diety i ,,oswajaniu się " z siłownią.

Dieta

 Po tym czasie zdecydowanie stwierdziłam, że powrót do pieczywa i makaronu, który zaproponowała mi w planie żywieniowym dietetyczka okazał się totalnym niewypałem. Nie ważne, czy ciemny czy jasny, czy z najlepszej mąki, brzuch po tych produktach wyglądał jak balonik. Zrezygnowanie ze śniadaniowej owsianki też nie było dobrym pomysłem, w pracy strasznie szybko robiłam się głodna. Więc plan od dietetyka został mocno zmodyfikowany.

Najlepszy produkt/danie miesiąca

Zdecydowanie brokuł. Nie ważne czy z kaszą, ryżem, czy na początku z makaronem to on królował na moim talerzu.

Przykładowy posiłek

Śniadanie

Posiłek

ilość

kcal

białko [g]

węglowodany [g]

tłuszcze [g]

Posiłek

nr 1 6:00

Produkty

b.d.

711

30

107

17

Płatki owsiane

g

220

7

38

4

Mleko świeże 2% 

g

56

3

5

2

Miód pszczeli

g

81

0

20

0

Ser twarogowy półtłusty

g

106

15

3

4

Rodzynki suszone

g

166

1

39

0

Dynia, pestki

g

82

4

2

7

Plan treningowy

Tu na początku panowała straszna samowolka na szczęście wszystko się ustabilizowało. Początkowo siłownia była bardzo chaotyczna i wykonywałam tam większość ćwiczeń. Zważając jedna na zalecenia fizjo i moje bolące kolana niektóre ćwiczenia przeniosłam do domu. Nie łatwo jest ćwiczyć, gdy wszędzie nad głową wisi masa zakazów, nie rób przysiadów, wypadów, uważaj na kolana. Zestawy A,B i C to plan, który zapożyczyłam od Fitblogerki (mam nadzieję, że nie jesteś zła:) niektóre ćwiczenia musiałam wyeliminować ze względu na kolana.

Joga

Joga

Joga

W

W

Joga

Siłownia

Joga

Joga

Siłownia

Joga

Siłownia

Joga

W

Zestaw A

Siłownia

Joga

Cardio

Zestaw B

Siłownia

Joga

Cardio

Zestaw C

Siłownia

W

Zestaw A

Joga

Cardio

Zestaw B

Siłownia

Joga

Cardio

Zestaw C

Siłownia

Joga

Cardio

         

     

Ulubione ćwiczenie

Nie musiałam długo się zastanawiać, padło na wymach nóg. Wykonywałam je zawsze na siłowni przy bramie z niewielkim obciążeniem.

Inne

Dietetyczka uświadomiła mi, jak mało białka dostarczam do swojego organizmu, dodatkowo również fakt iż mój bilans kaloryczny jest o wiele mniejszy niż być powinien. Dlatego polecam obliczenie swojego zapotrzebowania kalorycznego. Nie namawiam tutaj nikogo do liczenia kalorii, sama tego nie lubię, ale takie sprawdzenie może pokazać czego brakuje w naszej diecie.

25. Walka z jesienią.

Nie da się ukryć, że walka z jesienią trwa na całego. Nie poddaję się i wychodzi mi to na dobre, bo jeszcze nie udało się jesiennej chandrze mnie dopaść. 

I jakoś... czas sam się znalazł. Paradoksalnie mimo, że mam jeszcze więcej rzeczy do zrobienia wykonuję je efektywniej. Nawał pracy w szkole, modlę się tylko, by przetrwać kolejne dwa tygodnie, potem oceny będą wystawione i miesiąc świętego spokoju. Mimo wszystko znajduję czas dla koni, dla przyjaciół, nawet impreza się w planach pojawiła. Dom utrzymany w porządku, zrobione nawet kilka nadprogramowych rzeczy, jeszcze tylko czeka na mnie lista do zrobienia nim przyjdą święta.

W kwestii treningów... nie jestem z siebie zadowolona. Mam wypełnioną zaledwie połowę listopadowej tabelki, nie wrócę straconego czasu, mogę jedynie przeć do przodu i nie odkładać ćwiczeń na później. Ale za to ćwiczenia na nogi robiłam sumiennie, i... pokazują mi się mięśnie na rękach! 

Właściwie to samowolnie, rzeźbię bicepsy pracą na stajni. No cóż bale z sianem, łopaty pełne brudnej ściółki, wiadra wapna wbrew pozorom trochę ważą a widłami się trzeba namachać, żeby słomę rozłożyć. Przy okazji biegam w te i z powrotem, bo wciąż czegoś zapominam wziąć, lub odłożyć. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez koni, dają mi tyle radości i spokoju ducha! Ponadto czerpie niesamowitą satysfakcję z tego, że żeby mieć możliwość jazdy muszę się solidnie napracować.

Powoli myślę nad planami na grudzień, który z tytułu Bożego Narodzenia i Nowego Roku będzie podwójnym wyzwaniem w kwestii treningowej i organizacyjnej. Z dnia na dzień mam w sobie coraz więcej samozaparcia, mam nadzieję że nie osłabnie ono, gdy przyjdzie mi się zmierzyć z analizą minionego roku.

Prawda, że proste? ;)

Bawię się w kuchni, gdy tylko znajdę czas. Naprawdę lubię gotować, przyrządzać zdrowe jedzenie i piec! <3 Ostatnio zachwyciłam się leguminą z kaszy manny podkradzioną Magdzie. 

Co prawda wciąż niezbyt dobrze idzie mi przekonywanie domowników do zdrowego jedzenia, ale przynajmniej czasami uda mi się wywalczyć kompromis. Najważniejsze, że mam swoją półeczkę z ogroooomnym stosem herbat, zdrowymi bazami do śniadań (kasza manna, płatki owsiane) i udaje mi się pozyskać pieniądze na zachciewajki czyli ciemne bułki na śniadanie, twarożek, mnóstwo owoców i różne krócej lub dłużej leżące w szafce produkty. Nie jest to może jakiś bogaty zestaw, ale trzeba sobie jakoś radzić! Obiad wciąż jest rozpalonym obszarem bitew, trudno mi będzie ostudzić atmosferę w tej sferze...

Swoją drogą - nie rozumiem dlaczego mój tata ma obiekcje do tego, że chcę ZDROWO SIĘ ODŻYWIAĆ. Przecież to nic złego! Wręcz przeciwnie, płyną z tego same korzyści! Chociaż... ma już to swoje 60 lat na karku i nasz tok myślenia dosyć zasadniczo się różni, więc powinnam mu chyba wybaczyć. 

Znacie jakieś sprawdzone sposoby na przekonanie podstarzałej osoby do tego, że w cale nie robię sobie krzywdy i nie upadłam na głowę dlatego, że unikam tłuszczu i śmieciowego jedzenia? ;)