REKLAMA

Co u mnie?

Hej!

Ojoj, trochę mnie tu nie było, zaniedbałam nieco bloga. Ostatnio nie mam wcale zapału do pisania, zaczęłam się zastanawiać, czy nie zrobić sobie małej przerwy. Zawsze myślałam, że blogowy kryzys mnie nie dotyczy i omija mnie szerokim łukiem. Niestety. Nie sądziłam, że on przyjdzie tak nagle i to w momencie, kiedy u mnie jest strasznie pozytywnie. Wszystko zaczęło się układać, zrozumiałam pewne sprawy i odżyłam. Zaczęłam coraz więcej czasu poświęcać znajomym i to tym znajomym, którzy na prawdę na to zasługują. Zawiodłam się na pewnej osobie, ale nie załamuję się i idę dalej! Coraz mniej czasu poświęcam internetowi, a jeśli już to piszę z przyjaciółką. U mnie lepiej być nie może, cały dzień chodzę z uśmiechem od ucha do ucha, którego nie mogę powstrzymać mimo wszystko, co się wokół mnie dzieje. Tak zaczęłam skupiać się na tym co pozytywne w moim życiu prywatnym, że zapomniałam, że od czasu do czasu przydałoby się trochę pouczyć i opuściłam się w nauce. Ale jeszcze się podciągnę. Mam nadzieję, że to jeszcze wreszcie przyjdzie, bo moje oceny nie zachwycają póki co. Wpadło ostatnio kilka jedynek bez możliwości poprawy na moje konto tylko ze względu na moją głupotę. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się jakoś podciągnąć. Przechodząc do tego, jak spędziłam ostatnie dni, to - jak już wspomniałam - bardzo pozytywnie. Od poniedziałku do środy miałam rekolekcje, których przebiegu lepiej sobie nie wyobrażam. Krótki czas na nich spędzałam, ale za to te klika godzin jakie codziennie tam odsiedziałam były najlepsze. W czwartek powróciłam do szkolnej rzeczywistości i bardzo dobrze, za dużo to niezdrowo, muszę spiąć tyłek, zacisnąć zęby i dać radę z tymi ocenami będącymi moim jedynym problemem na chwilę obecną. Dzisiaj napisałam pierwszy sprawdzian po powrocie do szkoły i nie poszło, nauczyciel był zmuszony odebrać mi sprawdzian przed czasem z wiadomych powodów. Trochę przykro, ale ja dam radę. Muszę dać radę, inaczej będzie kiepsko.

Jedyne o co was teraz proszę, to o to, żebyście trzymali kciuki za poprawę moich ocen.

No i oczywiście o wyrozumiałość, jeżeli posty nie będą pojawiały się systematycznie, zapraszam jedynie na mojego

i n s t a g r a m a

t u m b l r a

to właśnie na powyższych stronach bywam regularnie.

Trzymajcie się!

0 komentarze:

Co się działo?

Witam :)

No a więc co sie działo. Dzisiaj strasznie pechowy i zarazem fajny dzień ;d Może najpierw co było w szkole. Hmmm. Na wf Zyguś kopnął Żytka w czułe miejsce ;s tak moooocno bo aż sie złożył :/ Miałyśmy dzisiaj zdawać z tego układu na wf ... tsaaa. Kolejny bolesny przypadek. Ustawiamy sie do piramidy, Kwasiborska leci na swoje miejsce i nagle ŁUP na podłodze leży ... uderzyła twarzą, najpierw sie zaczęła śmiać do puki nie zobaczyła krwi... zaczęła płakać , my z dziewczynami w szoku, ja lece po panią, Wróbel przychodzi podnosi ją a ona pluje krwią ... Laurze sie słabo zrobiło Wika wycierała tą krew. Boże ten widok ;s ja sie tylko patrzyłam czy ona czasami zębów nie pogubiła ... na szczęście tylko sb warge przegryzła ale musiała pojechać na szycie. Po szkole byłam se u Dagi, obgadałyśmy kilka spraw i poszłyśmy sie pofocić ;D Później poszłyśmy do niej i stwierdziłyśmy, że idziemy do skate parku. A TAM KRĘCĄ TELEDYSK DO JAKIEGOŚ TAM ''FARBEN LERE'' I jeździli sb chłopcy na bmx i na rolkach i na deskach i było fajnie ;3 I taki facet miał dziure na tyłku xD hahahahhahaha i sie do nas wypinał jeszcze :D I był lans na siedzenie na ławce :D Pewnie sie z Dagą załapałyśmy w kadrze :D I TAM BYLI TACY TACY FAJNI CHŁOPCY I TACY TACY PANOWIE CO MIELI TAKIE TAKIE FAJNE DZIARY NA NOGACH ŻE AŻ AWWW *O* I przy okazji nowe znajomości :D Hhyhyhyhyhy Daga jesteśmy wyrywane, możemy być z sb dumne :D Jeszcze jesteśmy w formie :D Hahahaha ;3 Nie ma to jak wymienić sie numerami z nieznajomym ;D 

Jutro bieg ;d nie chce mi sie wgl iść ale muszę, trzeba wznowić kondycje bo lato przychodzi i będzie sie na kanałek chodziło to trzeba jakoś wyglądać :D W poniedziałek prowadze z Agą lekcje religi :D hyhyhyhyh wgl Pani ostatnio do Żytka na reli :

- Czemu nie piszesz ?!- Bo nie mam zeszytu- Przecież leży obok ciebie.- Ale to jest brudnopis - To co, czysty jest. Możesz w nim pisać- Nie- Czemu ?- Bo jest z jakąś dziewczyną- To co, a z czym byś chciał?- Z samochodem. 

Hahahahaha beka jak nie wiem xD W poniedziałek byłam z Agą , Natalią i wujkiem w wesołym ;3 Byłyśmy 2 razy na extreme i za każdym razem Natalia krzyczała ''niech pan to zatrzymaa'' xD Później poszłyśmy do mc na szejki i zawinęłyśmy do domciu ;3 

To tyle na dzisiaj bo więcej nie pamiętam xD Branoc i łapajcie jeszcze zdjątka :D

NWM KTÓRE LEPSZE ;__;

TUTAJ TEŻ ;__;

I TU TAKŻE ;__;

A TERAZ MAK :D

0 komentarze:

CO ZA NOC :))

Nocne rozmowy , za  nami , muszę przyznać że zaskoczyliście mnie ,  tym bardziej że w sobotni wieczór można coś innego mieć w planach , niekoniecznie siedzieć przed monitorem , a tu przyszło  sporo osób , naprawdę bardzo  WAM DZIĘKUJĘ :)

No cóż nie ukrywam że myślę o następnych , takich rozmowach nocą , w piątki lub soboty , a jak zacznie się wiosna to rzadziej gdzieś co dwa tygodnie , co Wy na to ?

Wybralibyśmy wspólnie tematy , które chcemy poruszać i tak po dwa lub trzy na każdą rozmowę , propozycje tematów można napisać , w komentarzu .

Jak ja marzyłam o takim wieczorze , przy wirtualnej herbatce , sałatce z tuńczyka od Sznupków , mogliśmy się spotkać , może i wyszedł taki misz masz  ale  ma to swój urok , temat się rozwinął , doszły inne , mam nadzieję że z czasem  będzie jeszcze lepiej , więc Ci co będą mieli w tym czasie , czas i ochotę to zapraszam , nawet  jak Wam się nie będzie chciało siedzieć , nie szkodzi ,tych co nie mają bloga też powitam z przyjemnością .

Więc czujcie się WSZYSCY  na przyszłość zaproszeni :)

A wszystkich,  których zawsze odwiedzałam , a teraz mnie nie widzą u siebie , proszę o wyrozumiałość , nie obraziłam się tylko nie mam czasu , a jak mam chwilę to zaglądam , tylko nie komentuję , ale pamiętam o Wszystkich .

No napisałam co chciałam , a po południu zmykam  na wycieczkę do lasu , wiecie że cały tydzień z domu nie wyszłam , więc muszę się dotlenić .

Julkowi jak widać tren odrasta , więc wiosna coraz bliżej ......

 

0 komentarze:

Co tam u mons ?

Hejo  ♥

Więc tak, wiem, ze w środę miałam napisać dla was jakiś post tematyczny ale postanowiłam to przełożyć na inny termin. W środę w nocy bardzo źle się poczułam i leżę w łóżku do tej pory. Do dzisiejszej nocy miałam graczkę praktycznie co parę godzin. Ale już jest okej. Nie boli mnie brzuch, nie mam gorączki i jest fajnie tylko jeszcze muszę leżeć i zbierać siły bo jak wstaję na nogi to czuję takie przyciąganie do łóżka. Mam nadzieję, że jutro wstanę na nogi bez większego problemu. We wtorek Oliv już leci do Meksyku, więc muszę szybko wyzdrowieć i się z nią jakoś pożegnać, bo nie będę jej widziała, aż do 25 sierpnia >.< No niestety tak to jest ale dam radę :) Od tego cholernego leżenie bolą mnie już wszystkie kości ciężko mi wyprostować nogi bo kolana tak mi się zastały że prostowanie ich sprawia mi ból a o bólu pleców już wolę nie wspominać. Przez te trzy dni leżenia obejrzałam już chyba wszystkie możliwe odcinki ukrytej prawdy, trudnych spraw, dlaczego ja ? , sądu rodzinnego i takich innych różnych serialików. Teraz mama pojechała po siostrę odebrać ją ze stacji bo wraca ze szkoły, więc zaraz się z nią zobaczę. Wczoraj u mnie była taka wichura i nawet chwilami padał deszcz, że dzisiaj jadąc z mamą do lekarza zobaczyłam pełno drzew wyrwanych razem z korzeniami, a o połamanych gałęziach leżących przy drodze już wolę nie wspominać. Bardzo dziękuję Oliwii i Tomkowi za to, że tak się o mnie troszczą i codziennie piszą mi jak się czuję i próbują mnie rozbawić żebym tylko nie myślała o tej chorobie. Wiecie jak to jest, że zawsze jak jest się chorym nikogo nie obrzydzać i się zwraca to ma się mega ochotę na wszystko do jedzenia co zobaczymy ? Mam tak właśnie teraz, mam nadzieję, że już jutro będę mogła zjeść chociaż jedną truskawkę albo coś innego na co przyjdzie mi ochota.

Okej więc nie będę już was zanudzać kończę papa ♥

A już niebawem jak tylko porobię kilka zdjęć zrobię post o planach na wakacje tak jak chcieliście. A co tam u was ciekawego ?  

0 komentarze:

co słychać w styczniu?

Nadeszła pora na podsumowanie stycznia, był to zdecydowanie miesiąc testowy. Pierwsze dwa tygodnie minęły mi na wdrażaniu nowej diety i ,,oswajaniu się " z siłownią.

Dieta

 Po tym czasie zdecydowanie stwierdziłam, że powrót do pieczywa i makaronu, który zaproponowała mi w planie żywieniowym dietetyczka okazał się totalnym niewypałem. Nie ważne, czy ciemny czy jasny, czy z najlepszej mąki, brzuch po tych produktach wyglądał jak balonik. Zrezygnowanie ze śniadaniowej owsianki też nie było dobrym pomysłem, w pracy strasznie szybko robiłam się głodna. Więc plan od dietetyka został mocno zmodyfikowany.

Najlepszy produkt/danie miesiąca

Zdecydowanie brokuł. Nie ważne czy z kaszą, ryżem, czy na początku z makaronem to on królował na moim talerzu.

Przykładowy posiłek

Śniadanie

Posiłek

ilość

kcal

białko [g]

węglowodany [g]

tłuszcze [g]

Posiłek

nr 1 6:00

Produkty

b.d.

711

30

107

17

Płatki owsiane

g

220

7

38

4

Mleko świeże 2% 

g

56

3

5

2

Miód pszczeli

g

81

0

20

0

Ser twarogowy półtłusty

g

106

15

3

4

Rodzynki suszone

g

166

1

39

0

Dynia, pestki

g

82

4

2

7

Plan treningowy

Tu na początku panowała straszna samowolka na szczęście wszystko się ustabilizowało. Początkowo siłownia była bardzo chaotyczna i wykonywałam tam większość ćwiczeń. Zważając jedna na zalecenia fizjo i moje bolące kolana niektóre ćwiczenia przeniosłam do domu. Nie łatwo jest ćwiczyć, gdy wszędzie nad głową wisi masa zakazów, nie rób przysiadów, wypadów, uważaj na kolana. Zestawy A,B i C to plan, który zapożyczyłam od Fitblogerki (mam nadzieję, że nie jesteś zła:) niektóre ćwiczenia musiałam wyeliminować ze względu na kolana.

Joga

Joga

Joga

W

W

Joga

Siłownia

Joga

Joga

Siłownia

Joga

Siłownia

Joga

W

Zestaw A

Siłownia

Joga

Cardio

Zestaw B

Siłownia

Joga

Cardio

Zestaw C

Siłownia

W

Zestaw A

Joga

Cardio

Zestaw B

Siłownia

Joga

Cardio

Zestaw C

Siłownia

Joga

Cardio

         

     

Ulubione ćwiczenie

Nie musiałam długo się zastanawiać, padło na wymach nóg. Wykonywałam je zawsze na siłowni przy bramie z niewielkim obciążeniem.

Inne

Dietetyczka uświadomiła mi, jak mało białka dostarczam do swojego organizmu, dodatkowo również fakt iż mój bilans kaloryczny jest o wiele mniejszy niż być powinien. Dlatego polecam obliczenie swojego zapotrzebowania kalorycznego. Nie namawiam tutaj nikogo do liczenia kalorii, sama tego nie lubię, ale takie sprawdzenie może pokazać czego brakuje w naszej diecie.

0 komentarze:

25. Walka z jesienią.

Nie da się ukryć, że walka z jesienią trwa na całego. Nie poddaję się i wychodzi mi to na dobre, bo jeszcze nie udało się jesiennej chandrze mnie dopaść. 

I jakoś... czas sam się znalazł. Paradoksalnie mimo, że mam jeszcze więcej rzeczy do zrobienia wykonuję je efektywniej. Nawał pracy w szkole, modlę się tylko, by przetrwać kolejne dwa tygodnie, potem oceny będą wystawione i miesiąc świętego spokoju. Mimo wszystko znajduję czas dla koni, dla przyjaciół, nawet impreza się w planach pojawiła. Dom utrzymany w porządku, zrobione nawet kilka nadprogramowych rzeczy, jeszcze tylko czeka na mnie lista do zrobienia nim przyjdą święta.

W kwestii treningów... nie jestem z siebie zadowolona. Mam wypełnioną zaledwie połowę listopadowej tabelki, nie wrócę straconego czasu, mogę jedynie przeć do przodu i nie odkładać ćwiczeń na później. Ale za to ćwiczenia na nogi robiłam sumiennie, i... pokazują mi się mięśnie na rękach! 

Właściwie to samowolnie, rzeźbię bicepsy pracą na stajni. No cóż bale z sianem, łopaty pełne brudnej ściółki, wiadra wapna wbrew pozorom trochę ważą a widłami się trzeba namachać, żeby słomę rozłożyć. Przy okazji biegam w te i z powrotem, bo wciąż czegoś zapominam wziąć, lub odłożyć. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez koni, dają mi tyle radości i spokoju ducha! Ponadto czerpie niesamowitą satysfakcję z tego, że żeby mieć możliwość jazdy muszę się solidnie napracować.

Powoli myślę nad planami na grudzień, który z tytułu Bożego Narodzenia i Nowego Roku będzie podwójnym wyzwaniem w kwestii treningowej i organizacyjnej. Z dnia na dzień mam w sobie coraz więcej samozaparcia, mam nadzieję że nie osłabnie ono, gdy przyjdzie mi się zmierzyć z analizą minionego roku.

Prawda, że proste? ;)

Bawię się w kuchni, gdy tylko znajdę czas. Naprawdę lubię gotować, przyrządzać zdrowe jedzenie i piec! <3 Ostatnio zachwyciłam się leguminą z kaszy manny podkradzioną Magdzie. 

Co prawda wciąż niezbyt dobrze idzie mi przekonywanie domowników do zdrowego jedzenia, ale przynajmniej czasami uda mi się wywalczyć kompromis. Najważniejsze, że mam swoją półeczkę z ogroooomnym stosem herbat, zdrowymi bazami do śniadań (kasza manna, płatki owsiane) i udaje mi się pozyskać pieniądze na zachciewajki czyli ciemne bułki na śniadanie, twarożek, mnóstwo owoców i różne krócej lub dłużej leżące w szafce produkty. Nie jest to może jakiś bogaty zestaw, ale trzeba sobie jakoś radzić! Obiad wciąż jest rozpalonym obszarem bitew, trudno mi będzie ostudzić atmosferę w tej sferze...

Swoją drogą - nie rozumiem dlaczego mój tata ma obiekcje do tego, że chcę ZDROWO SIĘ ODŻYWIAĆ. Przecież to nic złego! Wręcz przeciwnie, płyną z tego same korzyści! Chociaż... ma już to swoje 60 lat na karku i nasz tok myślenia dosyć zasadniczo się różni, więc powinnam mu chyba wybaczyć. 

Znacie jakieś sprawdzone sposoby na przekonanie podstarzałej osoby do tego, że w cale nie robię sobie krzywdy i nie upadłam na głowę dlatego, że unikam tłuszczu i śmieciowego jedzenia? ;)

0 komentarze:

3 dzień

3 dzień:- w nocy budzi mnie ból- omijam schody, a jeśli pojawią się na mojej drodze wchodzę i schodzę stawiając kroczek, po kroczku- ból przypomina o sobie w każdym momencie, skutecznie ogranicza chodzenie- jestem bardzo osłabiona- nie podnoszę nic, nawet jeśli mi coś spadnie- nie mogę patrzeć na makaron- próbuję się rozciągać, ale nawet to sprawia mi ogromne trudności- moja przesuszona i nagrzana od słońca skóra, momentalnie wchłania oliwkę i balsam- staram się jak najwięcej chodzić, ale każdy krok to wielkie wyzwanie- sąsiedzi patrzą na mnie bardzo dziwnie, w sklepie sprzedawczyni zerka podejrzliwie- leczę moje obolałe stopy3 dzień:- jestem maratończykiem- planuję kolejne starty- marzę o tym, żeby iść na trening- zastanawiam się nad zapisaniem do kolejnej grupy biegowej- pisze smsmy do znajomych, informując ich o tym, że ukończyłam ten królewski dystans- mówię tylko o maratonie, każda rozmowa schodzi na ten temat- przeglądam stronę maratonu warszawskiego- uśmiecham się do siebie- mogę wszystko- myślę o wszystkich, którzy mnie wspierali, przypominam sobie ścianę i to jak z nią wygrałam- otrzymuję od was same gratulacje :)

 

Dziękuję wszystkim za wsparcie, w powietrzu jeszcze unosi się zapach zwycięstwa :) Pytacie jak się czuję, szczęśliwa i bardzo mocno przemęczona, wczoraj miałam spore problemy z chodzeniem, dziś uczę się stawiać kroki na nowo. Dla osoby tak aktywnej jak ja, jest to bardzo nie przyjemne uczucie, każdy krok to ból. Tłumacze sobie, że organizm potrzebuje regeneracji i jakoś się trzymam:) Chcę biegać i iść na rower...

                                          Numer startowy zmasakrowany po biegu :)

0 komentarze:

27. Nietypowa aktywność zimą - morsy

Kiedy słyszymy, że ktoś w zimie przy ujemnych temperaturach wskakuje w strój kąpielowy i radośnie tupta do lodowatej wody myślimy sobie "boże, wariat. tak zimno, a jemu się pływać zachciało. ja bym tak nie mogła"A jak jest naprawdę? No cóż, za wariata chyba się jeszcze nie uważam (no, może troszkę) ponadto nie jest w cale zimno a jedyne co Cię powstrzymuje to nieuzasadniony lęk.Zapewne na samą myśl czujecie przejmujący chłód.

A ja czuję ekscytację!

Zacznijmy od suchych faktów:"Mors – potoczne określenie osoby uprawiającej zimą kąpiele w lodowatej wodzie odkrytych zbiorników wodnych. Celem tych kąpieli jest utrzymanie ogólnej dobrej sprawności ciała i zdrowia, oraz dostosowanie organizmu do chłodnej pory roku.Wbrew pozorom kąpiel w zimnej wodzie nie jest dla człowieka czymś wyjątkowym. Nie są wymagane jakieś niezwykłe przygotowania przed wejściem do wody ani szczególne predyspozycje organizmu – potrzebne jest tylko takie przygotowanie jak przed każdym wysiłkiem rekreacyjno-sportowym. Kąpiel w wodzie o temperaturze 0 °C trwa oczywiście tylko kilka minut, gdyż dłuższa groziłaby niebezpiecznym wyziębieniem organizmu. W praktyce kąpiel taka oznacza łagodne zanurzanie się w wodę oraz krótkie przebywanie w niej. Mitem jest, że konieczne jest wcześniejsze hartowanie organizmu zimnymi prysznicami, czy czymkolwiek innym. Wystarczy tylko dobra rozgrzewka.Kąpać mogą się praktycznie wszystkie osoby poza mającymi problemy z sercem, gdyż jednym z objawów wejścia do zimnej wody jest wyraźnie przyspieszona akcja serca – okres przebywania w wodzie można porównać do krótkiego, ale bardzo intensywnego biegu.Korzyści z zimowych kąpieli jest wiele, choć są one typowe: zahartowanie ciała, zwiększenie odporności organizmu na choroby zimowe, poprawa wydolności układu sercowo-naczyniowego, lepsze ukrwienie skóry, poprawa sprężystości i jędrności skóry. Bycie morsem skutkuje ubieraniem się zimą w lżejsze stroje, oraz dobrym humorem – gdyż morsy tzw. złą pogodę (obniżenie temperatury, śnieg itp.) witają z przyjemnością. Wadą morsa jest jego dyskomfort podczas przebywania w przegrzanych i źle wentylowanych zimą pomieszczeniach. Źródło."

Gdy tylko zawitały u mnie mrozy uśmiechnęłam się i podskoczyłam z ekscytacją. To oznacza początek kolejnego sezonu morsowania! Już trzeci rok będzie jak zimą raz w tygodniu razem z siostrą i dość liczną grupą innych morsów z zapałem wchodzimy do zimnej wody, gdy tuż obok stoi grupka towarzyszących osób poubieranych w ciepłe kurtki i uśmiecha się do nas, zapewne mając nas za wariatów.Jednym z kluczowych dotyczących morsowania jest przeświadczenie że zimno. Nie jest w ogóle zimno! A to dzięki naszemu sprytnemu organizmowi, który przy kontakcie z zimną wodą maksymalnie zwęża naczynia krwionośne tworząc "skorupę", zimno z zewnątrz nie przenika wgłąb organizmu dzięki czemu jesteśmy bezpieczni i jest nam ciepło. Jest to reakcja obronna zapobiegająca szybkiemu ochłodzeniu krwi, która później transportowała by ten mróz do wszystkich narządów.

Kąpiel polega na kilku, lub kilkunastominutowej rozgrzewce (zależy od organizmu), zazwyczaj w luźnej koszulce, która ma na celu podnieść temperaturę ciała i zniwelować uczucie zimna. Dopiero gdy czujemy, że jest nam zupełnie ciepło, tak jakbyśmy byli normalnie ubrani możemy spokojnym i pewnym krokiem zanurzyć się w wodzie. Zazwyczaj wchodzimy do pasa i kucamy, by woda przykryła barki.Charakterystyczne są uniesione do góry dłonie w rękawiczkach, których nie powinno się moczyć, ze względu na dość słabe ukrwienie palców. Obowiązkowo też czapka na głowę, żeby nie tracić cennego ciepła. Jakie to uczucie? Absolutnie nie zimna. Porównałabym to raczej do... akupunktury! ;) Tak jakby niewielkie szpileczki wbijały się w skórę (szczególnie u stóp!). Czasami, gdy zbyt energicznie wejdzie się do wody następuje zaparcie tchu w piersiach (pewnie z radości i wrażenia!). I to właściwie wszystko! Naprawdę nie ma się czego bać!W różnych źródłach podane jest, że kąpiel powinna trwać maksymalnie kilka minut, ale z doświadczenia wiem że po pół minuty to kłucie staje się dość niekomfortowe, a to znak, że trzeba wyjść ponownie pobiegać i się rozgrzać.Cała taka "sesja" polega na naprzemiennym rozgrzewaniu się i zanurzaniu ciała w wodzie. Ja zazwyczaj wchodzę do wody około 4 razy, po ostatnim ogrzaniu organizmu pędzę do szatni się przebrać i napić gorącej herbatki. Fala lekkiego chłodu dociera do organizmu dopiero po kilku minutach, gdy naczynia krwionośne wracają do swoich normalnych rozmiarów, ale to też uczucie jakby się szło z rozpiętym płaszczem.Uczucie po takim "treningu" jest naprawdę niesamowite! Traci się dość dużo energii, endorfiny szaleją doprawione lekką adrenaliną. Półgodzinna sesja porównywalna porządnego półtoragodzinnego wycisku.GDZIE MORSOWAĆ?Wszelakie zbiorniki wodne typu jeziorka, baseny i oczywiście morze! Nie miałam nigdy okazji wejść do rzeki, więc w tej kwestii poręczyć nie mogę. Warto dowiedzieć się, czy przy pobliskim basenie otwartym nie działa jakiś klub morsów, ponieważ zazwyczaj dostęp do takich kąpieli mają nie tylko stali klubowicze, ale także zupełnie przypadkowi nowicjusze. Jeżeli nie ma basenu, a jest zbiornik wodny czy zalew to też istnieje duże prawdopodobieństwo, że jakaś grupa tam regularnie zimą bywa. Wbrew pozorom morsowanie jest dość powszechne tak w dużych jak i w tych mniejszych miastach, a wiele informacji można znaleźć w internecie.Ważne jest, by pierwszy raz nie próbować kąpieli samodzielnie. Mimo wszystko z opowieści nie dowiemy się wszystkiego, nie przewidzimy każdej sytuacji. Dobrze by było, gdyby jakiś bardziej doświadczony mors mógł wprowadzić nas nieco w ten fascynujący świat zimowych kąpieli, opowiedzieć po kolei co i jak, nadzorować pierwsze wejście do wody. Poza tym z kimś takim u boku łatwiej przełamać strach przed kąpielą.Nie wyobrażam sobie zimy bez morsów. Owszem, też na początku się bałam, ale gdy tylko przekonałam się jak wspaniałe uczucie dają takie wariackie kąpiele zakochałam się po uszy. To oryginalny sposób aktywności fizycznej zimą, ponadto nie wymaga nakładów finansowych czy niebotycznej ilości czasu. Morsowanie odbywa się zazwyczaj weekendami - sobota, niedziela, by było dostępne dla każdego.

Pytałaś siebie ostatnio "kiedy ostatni raz robiłam coś po raz pierwszy?" To może być świetna okazja by właśnie coś nowego zrobić. W końcu wszystkiego trzeba w życiu spróbować, nawet jeśli wiąże się to z doczepieniem do nas opinii kompletnego wariata ;)

Przygotowania do kąpieli czasami wymagają użycia piły mechanicznej, bo lód jest tak gruby.Zdjęcia zaczerpnięte ze strony klubu działającego w moim mieście. Niestety nie mogłam dokopać się do swoich.

A co wy myślicie o takiej formie aktywności? Próbowałyście? A może się boicie?

W każdym razie ja gorąco zachęcam! A może to ja zupełnie zwariowałam? ;)

P.S. o wiele lepiej się morsuje przy -15 stopniach niż przy +5. Serio!

0 komentarze:

5 dni z Vitalią po raz kolejny.

No i stało się tadam ! Kolejne 1,7 kg w dół ! :-] A dzięki czemu? Dzięki diecie. Tak jak ostatnio pisałam jestem na IGpro. I wiecie co... Tak jak ostatnio- na razie jestem zadowolona :-) fakt, że jestem napalona i najchętniej zrzucałabym 5 kg tygodniowo.... Jednak wiem, że nawet jeśli się da to jest to cholernie niezdrowe. A mi zależy jednak bardziej na trwałych efektach niż na natychmiastowych. Marzę o lekkim lecie i wierzę, że uda mi się to być może dzięki tej diecie. 

Moje spostrzeżenia? Czuję się dobrze- nie będę kłamała, że nie brak mi niektórych rzeczy bo łasuch ze mnie straszny i nie pogardziłabym McFlurry które kocham :-) Mimo to nie mam poczucia, że jem jakieś totalnie niekolorowe i bezsmakowe papki. Jedzenie jest smaczne i różnorodne.Jednak czuję energię, czuję że jestem taka hmmm silna?Dzięki różnorodności i dzięki temu, że jem co trzy godziny praktycznie nie odczuwam głodu. Ciężko mi jest co prawda dbać na 100% o tę systematyczność, ale staram się i jako tako mi wychodzi. Za każdym razem kiedy pomijam posiłek dość intensywnie to odczuwam.Na razie to tyle. Ale to chyba dla mnie najważniejsze- chudnąć i nie czuć głodu. I wiecie co... Bardzo podoba mi się to, że liczę punkty a nie kalorie i inne wartości odżywcze- to naprawdę ułatwia sprawę i nie przeraża mnie aż tak bardzo jak kcal ;-)Z dalszymi wnioskami czekam na razie bo u mnie pierwszy tydzień to zawsze euforia, później zaczynają się schody :-p Czekajcie niecierpliwe hehe.Podzielę się jednak tym co mniej więcej jadłam :-) 

-Bułka grahamka-Niskosłodzone dżemy-kapustę kiszoną-sałatkę owocową-kaszę jaglaną-różne owoce typu kiwi, grapefruit i inne-awokado-kurczak-jogurty-grzyby-ryby

i wiele wiele innych produktów :-) Ułożonych oczywiście w zgrabny i ciekawy jadłospisik :-)

0 komentarze:

Dzisiejszy dzień był bardzo fajny

Hej kochani <---->

Dzisiejszy dzień był bardzo fajny,moim zdanie.Dlaczego?

Okej opowiem ale i tak nikt nie przeczyta bo ta notka trochę długa będzie.

Pomijam już poranek,po śniadaniu zaczełam robić z mamą rogaliki,trwało to z 2 godziny,po zrobieniu rogalików wysprzątałam całą górę.Na obiad miałam grila.Wysprzątałam tacie samochód i dostałam za to 50 zł.Jakoś o 17:00 pojechałam do miasta kupiłam sobie lody na zapas,a za pieniądze które dostałam jeansy,pokaże wam niebawem.Ej,no przecieć miałam wam nie zanudzać.

W dalszym ciągu pracuje nad wyglądem bloga,bo nie jest on jeszcze idealny.

Ostatnio Kinga zrobiła i wysłała mi 3 nagłówki za co BARDZO JEJ DZIĘKUJE,a wy musicie pomóc mi wybrać,który z nich ustawić?A jak ktoś by mi zrobił nagłówek,to się nie obrażę.

                                        1.....................................................................................

2........................................................................................

                                          3................................................................................

Przypominam,że jeśli ktoś chciałby zrobić mi kartkę z moim imieniem to proszę,więcej o tym w poprzedniej notce.

Dzisiaj już wysłałam zdjęcia Kindze i Weronice,i jak mogą być?

   A to dla Julii bo tak chciała <333

Jeśli,ktoś chciałby abym zrobiła mu taką karteczkę,to może napisać tu lub na e-mail chętnie zrobię

NA KOLOROWA ZAZNACZYŁAM PYTANIA I INFORMACJE SKIEROWANE DO WAS

I dziękuje za aż,17 komentarzy pod poprzednim postem dla mnie to dużo,i nawet Wiśka skomentowała,Jaram się <333 Jesteście kochani,oby tak dalej.Bardzo mnie motywujecie <333

0 komentarze:

Projekt Blogerek

Hej

Dziś czytając wasze blogi zauważyłam,że dużo blogerek robi takie akcje jak np.akcja lucy lub projekt uśmiech i postanowiłam ze się do nich przyłącze,czemu nie.

1. Projekt uśmiechhttp://demordie.blogspot.com/2013/05/projekt-usmiech.html    <----- tu dowiecie się więcej

Jeśli dobrze zrozumiałam chodzi w nim o to aby przez cały tydzień w postach dodawać zdjęcie tylko ze szczerym i dużym usmiechem

2.Akcja Lucyhttp://wonderfuul-lifee.blogspot.com/2013/05/akcja-lucy.html  <------ więcej dowiecie się tutaj

Tu chodzi o to,że jak np.Lucy ci w czymś pomogła,zainspirowała cię lub poprostu bardzo ją lubisz to zrób kartkę z napisem ''Dziękuje Lucy'' lub coś tego typu i wyślij Kindze na poczte ona wtedy zrobi filmik i wyśle go Lu

3.Kartkahttp://wiska-wiskaa.blogspot.com/2013/05/taka-tam-sroda.html  <--- tu dowiecie się wiecej

Kartka z napisem ''Wiśka'' Weronika zrobi sobie tło ze zdjęć które otrzyma

4..Zbieram zdjęcia na tło na ask'a albo na tapete na laptopa

Jeśli chcesz weź udział

-Zrób zdjęcie z kartką na której pisze np.syćaaa albo sylwia itp.

-W tle możesz znajdowac się ty albo cokolwiek,może być nawet sama kartka

-Jeśli chcesz wziąć udział napisz pod tym postem ''biorę udział'', podaj swój e-mail i adres bloga.

-Nagrodą będzie polecanie waszych blogów przez miesiąc

_________________________________________________________________________________Jeśli organizujecie jakieś akcje,projekty itp.lub bierzecie w nich udział to dajcie link.Chętnie wziełabym w czymś podobnym udzial

Chciałabym zrobić jakiś projekt lub jakąś akcje ale nie mam na to pomysłu,może wy macie jakieś pomysły?

0 komentarze:

23. Getting Things Done, czyli jak poukładać sobie życie

Czasami odnoszę wrażenie, że największym problemem obecnego społeczeństwa jest ciągły brak czasu. Przeklęte słowa, które pewnie każdej z Was są doskonale znane. No i ja w tej kwestii nie jestem wyjątkiem, jednak od jakiegoś czasu zaczęłam stosować coś na wzór metody Getting Things Done, oczywiście troszkę zmodyfikowanej do moich potrzeb. Pozwoliło mi to nieco obiektywniej spojrzeć na moją wydajność w ciągu dnia, ale przede wszystkim odsunęło sporo zmartwień odwiecznie zaprzątających mi głowę.

Mówiąc bardzo ogólnie metoda Getting Things Done (w skrócie GTD) opracowana przez Davida Allena ma pomóc Nam oczyścić umysł ze wszystkich spraw o których trzeba pamiętać, a o których niejednokrotnie zapominamy w tej najważniejszej chwili. Wydawałoby się, że nie mamy w cale AŻ tak wielu spraw na głowie, jednak gdy zobaczymy całą listę uzbiera się tego dość sporo, a co najgorsze - ciągle myślimy o tym co jeszcze mamy do zrobienia dziś, w tym tygodniu itd.Jak więc można sobie pomóc? 

GTD polega na spisywaniu wszystkich ważnych spraw, terminów i innych nawet najbardziej błahych rzeczy na poukładane i przejrzyste listy. W jakiej formie one będą - zależy tylko od Was. Ja osobiście uwielbiam mieć wszystko na papierze, jasne i klarowne trzymać w rękach i móc sięgnąć po to w każdej chwili, dlatego moje Listy Zadań mają swój specjalny segregator. Każda kategoria ma osobną koszulkę w środku, mogę je w każdej chwili wyjąć, coś dopisać, coś wykreślić, wsadzić coś do koszulki związanej z daną kategorią. Można to robić w plikach na komputerze, są nawet specjalne programy do tego typu rzeczy... możliwości jest mnóstwo.

Ale może zacznijmy od początku!

Ten system opiera się na 5 krótkich etapach:

1. Kolekcjonowanie

2. Analiza

3. Porządkowanie

4. Przegląd

5. Realizacja1. Kolekcjonowanie to zwyczajne zbieranie wszystkich tych ważnych informacji o których ciągle trzeba pamiętać w jedno miejsce, nazwane koszykiem. Może być to plik w komputerze, kartka papieru, cokolwiek innego. Spisujemy wszystkie rzeczy, które mamy do zrobienia, dziś, jutro, za tydzień, za miesiąc, kiedyśtam. Dodajemy do tego także rzeczy, które zawsze chciałyśmy zrobić, ale wciąż brak nam czasu! Nie przerażajcie się tym, że lista będzie długa - im dłuższa tym lepiej, bo to znaczy, że macie teraz w jednym miejscu wszystko co niepotrzebnie Was rozprasza i zaprząta Wam głowę.

Najlepiej usiąść sobie każdego wieczoru i spisać wszystko co wpadnie Wam do głowy do takiego koszyka.2. Analiza i Porządkowanie

Okej mamy już wszystko spisane, ale w dalszym ciągu nijak pomaga Nam to funkcjonować. Trzeba to jakoś poukładać, żeby miało ręce i nogi. Co prawda system analizowania w GTD jest bardziej rozbudowany, ale ja sądzę, że takie rozdrabnianie się zupełnie zbędne dlatego połączyłam te dwie kategorie.

Teraz tworzymy sobie kilka zasadniczych list, dotyczących różnych sfer życia. Jak sobie to zrobicie - zależy wyłącznie od Was! Ja w swoim segregatorze mam takie listy jak: "Dom" - wszystkie rzeczy do wykonania w domu w kontekście sprzątania, zakupów itd., "Szkoła" gdzie mam zebrane wszystko o czym muszę pamiętać do szkoły, także zadania domowe czy prace długoterminowe! "Myself" gdzie mam wszystkie rzeczy tyczące się mnie, mojego rozwoju osobistego, pasji, także treningów.

Jak sobie to poukładacie jest sprawą naprawdę indywidualną, ważne by konteksty były przejrzyste i zrozumiałe dla Was, bo będąc np. w pracy nie będzie patrzeć na to, że trzeba iść na zakupy bo nie czas na to!

Warto sobie także zrobić listę "Kiedyś". U mnie funkcjonuje ona jako "Bank Pomysłów", gdzie zapisuje wszystko co chciałabym zrobić, ale nie jest to konieczne teraz. Czasami mamy jakieś błyskotliwe pomysły: miejsce wakacyjnego wyjazdu, kurs angielskiego, czy nauka tańca. Nie warto tego porzucać! Można to zgromadzić w jednym miejscu i czekać na luźniejszy okres w życiu, chwilę spokoju w pracy, by może za miesiąc, za pół roku powrócić do tego!

Mamy więc koszyk pełen najróżniejszych rzeczy, mamy odpowiednio poukładane grupy, czas więc opróżnić koszyk. Każda następne zadanie z naszego koszyka wpisujemy na odpowiednią listę kategoryzując w ten sposób rzeczy do zrobienia. Bierzemy każdą rzecz z listy po kolei i wpisujemy do odpowiedniej kategorii, bez pomijania! Każdą po kolei. Można także przypisać do każdej Uwagi typu: "PILNE" "do 15.11" itd., pomaga w wykonywaniu najpierw tych najważniejszych rzeczy ;)

A co jeżeli nie pasuje do żadnej kategorii? Jeżeli na razie nie wymaga od Nas żadnej akcji, bo np. czekamy na odpowiedź od kogoś innego? Skoro nie ma kategorii do której można to przypisać... tworzymy dodatkową (np. "Inne"), albo zupełnie wyrzucamy to z koszyka i z umysłu, bo jest nieistotne.

Czasami mamy większe projekty do realizacji i często trudno Nam się do nich zabrać bo właściwie nie wiadomo od czego zacząć. W takiej sytuacji warto sobie daną rzecz rozpisać na kilka mniejszych działań np:

Napisanie pracy magisterskiej:

- iść do biblioteki i wypożyczyć materiały

- zanalizować temat i stworzyć plan ramowy pracy

- zadzwonić do promotora 

itd.

I właśnie po to mam koszulki w segregatorze, mogę takie plany wsadzić do koszulki i mieć przypisane do kategorii.3. Przegląd

I tu zaczyna się cała zabawa. Żeby to miało ręce i nogi trzeba codziennie przeglądać nasze listy i porządkować je. Codziennie wieczorem siadamy, spisujemy do koszyka kolejne rzeczy do zrobienia i pomysły, układamy je na listach a rzeczy już wykonane wykreślamy! Mamy jasno ukazane co mamy do zrobienia, daje to niesamowite poczucie kontroli nad własnym życiem! I o niczym nie zapominamy! ;) Skuteczność tej metody warunkuje SYSTEMATYCZNOŚĆ (której dodatkowo można się przy tym nauczyć).5. RealizacjaKluczowy element tej metody. Mamy wszystko jasno ukazane, więc jedyne co Nam zostaje to wziąć się do roboty! Pomocne może okazać się także spisywanie na kartkę rzeczy do wykonania danego dnia i noszenie jej przy sobie, czy też wieszanie w widocznym miejscu. Wykonanie całej listy daje ogromną satysfakcję, więc jeśli mamy problem z tym kluczowym elementem czyli zmotywowaniem się do pracy warto zrobić sobie z tego swoistą rywalizacje, potraktować jako wyzwanie itd. Na swoim przykładzie wiem, że na początku bywa trudno, bo jestem człowiekiem który uwielbia planować, ale z realizacją tych planów już gorzej.

Może się to wydawać zbędne, bez sensu, bez większego wpływu na życie. Też tak na początku myślałam. Haczyk tkwi w tym, że ta metoda nie wniesie spektakularnej rewolucji do naszego życia tylko pomoże Nam je usprawnić. Jeżeli faktycznie będziemy sumiennie aktualizować listy i po kolei bez ociągania i przekładania na później wykonywać zadania okaże się, że w cale nie jesteśmy tak zapracowani jak Nam się wydawało. To ciągłe odkładanie rzeczy na później powoduje nawarstwianie obowiązków. Jeżeli umiejętnie wpleciemy tam treningi i zdrowie skończy się nasze zaniedbywanie tej sfery życia, wszystko stworzy harmonijną całość, a my będziemy wykorzystywali 100% czasu jaki oferuje Nam każdy kolejny dzień!

Ten system pomógł mi lepiej zorganizować sobie czas, nie marnować go (kiedy widzę ile rzeczy mam do zrobienia po prostu nie mogę tak bezczynnie siedzieć!). Nauczyłam się czerpać radość, satysfakcję ze skreślania kolejnych zadań na liście! To bardzo ciekawe doświadczenie!źródło.

A Wy? Słyszałyście o tej metodzie, stosowałyście ją?

0 komentarze:

Copyright © 2012 A co tyjesz