REKLAMA

27. Nietypowa aktywność zimą - morsy

Kiedy słyszymy, że ktoś w zimie przy ujemnych temperaturach wskakuje w strój kąpielowy i radośnie tupta do lodowatej wody myślimy sobie "boże, wariat. tak zimno, a jemu się pływać zachciało. ja bym tak nie mogła"A jak jest naprawdę? No cóż, za wariata chyba się jeszcze nie uważam (no, może troszkę) ponadto nie jest w cale zimno a jedyne co Cię powstrzymuje to nieuzasadniony lęk.Zapewne na samą myśl czujecie przejmujący chłód.

A ja czuję ekscytację!

Zacznijmy od suchych faktów:"Mors – potoczne określenie osoby uprawiającej zimą kąpiele w lodowatej wodzie odkrytych zbiorników wodnych. Celem tych kąpieli jest utrzymanie ogólnej dobrej sprawności ciała i zdrowia, oraz dostosowanie organizmu do chłodnej pory roku.Wbrew pozorom kąpiel w zimnej wodzie nie jest dla człowieka czymś wyjątkowym. Nie są wymagane jakieś niezwykłe przygotowania przed wejściem do wody ani szczególne predyspozycje organizmu – potrzebne jest tylko takie przygotowanie jak przed każdym wysiłkiem rekreacyjno-sportowym. Kąpiel w wodzie o temperaturze 0 °C trwa oczywiście tylko kilka minut, gdyż dłuższa groziłaby niebezpiecznym wyziębieniem organizmu. W praktyce kąpiel taka oznacza łagodne zanurzanie się w wodę oraz krótkie przebywanie w niej. Mitem jest, że konieczne jest wcześniejsze hartowanie organizmu zimnymi prysznicami, czy czymkolwiek innym. Wystarczy tylko dobra rozgrzewka.Kąpać mogą się praktycznie wszystkie osoby poza mającymi problemy z sercem, gdyż jednym z objawów wejścia do zimnej wody jest wyraźnie przyspieszona akcja serca – okres przebywania w wodzie można porównać do krótkiego, ale bardzo intensywnego biegu.Korzyści z zimowych kąpieli jest wiele, choć są one typowe: zahartowanie ciała, zwiększenie odporności organizmu na choroby zimowe, poprawa wydolności układu sercowo-naczyniowego, lepsze ukrwienie skóry, poprawa sprężystości i jędrności skóry. Bycie morsem skutkuje ubieraniem się zimą w lżejsze stroje, oraz dobrym humorem – gdyż morsy tzw. złą pogodę (obniżenie temperatury, śnieg itp.) witają z przyjemnością. Wadą morsa jest jego dyskomfort podczas przebywania w przegrzanych i źle wentylowanych zimą pomieszczeniach. Źródło."

Gdy tylko zawitały u mnie mrozy uśmiechnęłam się i podskoczyłam z ekscytacją. To oznacza początek kolejnego sezonu morsowania! Już trzeci rok będzie jak zimą raz w tygodniu razem z siostrą i dość liczną grupą innych morsów z zapałem wchodzimy do zimnej wody, gdy tuż obok stoi grupka towarzyszących osób poubieranych w ciepłe kurtki i uśmiecha się do nas, zapewne mając nas za wariatów.Jednym z kluczowych dotyczących morsowania jest przeświadczenie że zimno. Nie jest w ogóle zimno! A to dzięki naszemu sprytnemu organizmowi, który przy kontakcie z zimną wodą maksymalnie zwęża naczynia krwionośne tworząc "skorupę", zimno z zewnątrz nie przenika wgłąb organizmu dzięki czemu jesteśmy bezpieczni i jest nam ciepło. Jest to reakcja obronna zapobiegająca szybkiemu ochłodzeniu krwi, która później transportowała by ten mróz do wszystkich narządów.

Kąpiel polega na kilku, lub kilkunastominutowej rozgrzewce (zależy od organizmu), zazwyczaj w luźnej koszulce, która ma na celu podnieść temperaturę ciała i zniwelować uczucie zimna. Dopiero gdy czujemy, że jest nam zupełnie ciepło, tak jakbyśmy byli normalnie ubrani możemy spokojnym i pewnym krokiem zanurzyć się w wodzie. Zazwyczaj wchodzimy do pasa i kucamy, by woda przykryła barki.Charakterystyczne są uniesione do góry dłonie w rękawiczkach, których nie powinno się moczyć, ze względu na dość słabe ukrwienie palców. Obowiązkowo też czapka na głowę, żeby nie tracić cennego ciepła. Jakie to uczucie? Absolutnie nie zimna. Porównałabym to raczej do... akupunktury! ;) Tak jakby niewielkie szpileczki wbijały się w skórę (szczególnie u stóp!). Czasami, gdy zbyt energicznie wejdzie się do wody następuje zaparcie tchu w piersiach (pewnie z radości i wrażenia!). I to właściwie wszystko! Naprawdę nie ma się czego bać!W różnych źródłach podane jest, że kąpiel powinna trwać maksymalnie kilka minut, ale z doświadczenia wiem że po pół minuty to kłucie staje się dość niekomfortowe, a to znak, że trzeba wyjść ponownie pobiegać i się rozgrzać.Cała taka "sesja" polega na naprzemiennym rozgrzewaniu się i zanurzaniu ciała w wodzie. Ja zazwyczaj wchodzę do wody około 4 razy, po ostatnim ogrzaniu organizmu pędzę do szatni się przebrać i napić gorącej herbatki. Fala lekkiego chłodu dociera do organizmu dopiero po kilku minutach, gdy naczynia krwionośne wracają do swoich normalnych rozmiarów, ale to też uczucie jakby się szło z rozpiętym płaszczem.Uczucie po takim "treningu" jest naprawdę niesamowite! Traci się dość dużo energii, endorfiny szaleją doprawione lekką adrenaliną. Półgodzinna sesja porównywalna porządnego półtoragodzinnego wycisku.GDZIE MORSOWAĆ?Wszelakie zbiorniki wodne typu jeziorka, baseny i oczywiście morze! Nie miałam nigdy okazji wejść do rzeki, więc w tej kwestii poręczyć nie mogę. Warto dowiedzieć się, czy przy pobliskim basenie otwartym nie działa jakiś klub morsów, ponieważ zazwyczaj dostęp do takich kąpieli mają nie tylko stali klubowicze, ale także zupełnie przypadkowi nowicjusze. Jeżeli nie ma basenu, a jest zbiornik wodny czy zalew to też istnieje duże prawdopodobieństwo, że jakaś grupa tam regularnie zimą bywa. Wbrew pozorom morsowanie jest dość powszechne tak w dużych jak i w tych mniejszych miastach, a wiele informacji można znaleźć w internecie.Ważne jest, by pierwszy raz nie próbować kąpieli samodzielnie. Mimo wszystko z opowieści nie dowiemy się wszystkiego, nie przewidzimy każdej sytuacji. Dobrze by było, gdyby jakiś bardziej doświadczony mors mógł wprowadzić nas nieco w ten fascynujący świat zimowych kąpieli, opowiedzieć po kolei co i jak, nadzorować pierwsze wejście do wody. Poza tym z kimś takim u boku łatwiej przełamać strach przed kąpielą.Nie wyobrażam sobie zimy bez morsów. Owszem, też na początku się bałam, ale gdy tylko przekonałam się jak wspaniałe uczucie dają takie wariackie kąpiele zakochałam się po uszy. To oryginalny sposób aktywności fizycznej zimą, ponadto nie wymaga nakładów finansowych czy niebotycznej ilości czasu. Morsowanie odbywa się zazwyczaj weekendami - sobota, niedziela, by było dostępne dla każdego.

Pytałaś siebie ostatnio "kiedy ostatni raz robiłam coś po raz pierwszy?" To może być świetna okazja by właśnie coś nowego zrobić. W końcu wszystkiego trzeba w życiu spróbować, nawet jeśli wiąże się to z doczepieniem do nas opinii kompletnego wariata ;)

Przygotowania do kąpieli czasami wymagają użycia piły mechanicznej, bo lód jest tak gruby.Zdjęcia zaczerpnięte ze strony klubu działającego w moim mieście. Niestety nie mogłam dokopać się do swoich.

A co wy myślicie o takiej formie aktywności? Próbowałyście? A może się boicie?

W każdym razie ja gorąco zachęcam! A może to ja zupełnie zwariowałam? ;)

P.S. o wiele lepiej się morsuje przy -15 stopniach niż przy +5. Serio!

0 komentarze:

Copyright © 2012 A co tyjesz